free web hit counter

„Zwyczajny szpieg” Filip Hagenbeck

Czytałam „Cmentarz w Pradze”, książki Johna le Carre, powieści Severskiego, oczywiście wcześniej, zaliczyłam Jamesa Bonda w przeróżnych aktorskich kreacjach – tyle, że to wszystko fikcja. Tymczasem „Zwyczajny szpieg”  Filipa Hagenbecka to wspomnienia, a więc coś, co przynajmniej z nazwy miało miejsce.

Świetnie napisana książka do poczytania. Hagenbeck w bardzo zabawny sposób opowiedział swoją prywatną drogę do szpiegowania. Nie potrafię ocenić na ile pisze prawdę, ale opowieść brzmi bardzo wiarygodnie i bez zadęcia. Mam wrażenie, że facet lubi siebie, lubi przeglądać się w lustrze własnych dokonań, a jednocześnie wydaje mi się, że ma do siebie dystans. Poczułam dużo pozytywnej energii do autora i to do tego stopnia, że poświęciłam mu dwa wieczory i kawałek nocy – oczywiście za pośrednictwem „Zwyczajnego szpiega”.

Po przygodach monolitycznych bohaterów w obrazach Severskiego, książka Filipa Hagenbecka wydaje się być rodzajem dopowiedzenia, wyjaśnienia, a może sprowadzenia na ziemię.

W powieściach Severskiego mamy do czynienia z fantastycznym światem super bohaterów, natomiast we wspomnieniach Hagenbecka pokazane jest zupełnie przyziemne życie człowieka, który akurat para się takim zawodem jak szpieg. Napisałam przyziemne, aczkolwiek Hagenbeck nawet tę przyziemność potrafi przedstawić jak fantastyczną przygodę. Naprawdę z zaciekawieniem czytałam o kompletowaniu zastawy stołowej przed wyjazdem na placówkę, problemach z autem, nawet coś takiego, jak referentka zyskuje uwagę czytelnika.

Dowiadujemy się, że Filip Hagenbeck studiował socjologię, miał dziewczynę i jeszcze jako student został ojcem. W tej sytuacji musiał szybko dorosnąć, zacząć zarabiać i właśnie praca w wywiadzie dawała możliwość utrzymania rodziny. W tym momencie ponownie zaczęłam porównywać dwóch rodzimych szpiegów – pisarzy. Severski został szpiegiem bo musiał zapewnić mieszkanie rodzinie, Hagenbeck – byt rodzinie. Obaj studiowali w Warszawie i obu w jakiś tam sposób pomogła rodzina w dostępie do tego owianego tajemnicą zawodu. Ot, takie małe zboczenie z tematu.

Ale revenons à nos moutons, młody Hagenbeck odbywa szkolenie w Kiejkutach i w ten oto sposób odkrywa nam rąbka tajemnicy o procesie kształcenia przeszłego szpiega. Co prawda jest to wiedza historyczna, ale dla kogoś takiego, jak ja w zupełności wystarczy.

Hagenbeck przedstawia też tę chyba najmniej wyeksponowaną pracę szpiega, a mianowicie pracę urzędnika zza biurka. Dopiero dzięki tej książce zrozumiałam jakie znaczenie ma analiza tekstów i jak dużo można wyciągnąć z właściwej interpretacji słowa pisanego. Szpieg-urzędnik to wymarzona praca dla mola książkowego!

Wspomnienia „zwyczajnego szpiega” zaburzają nieco fikcyjny obraz szpiega super ktosia.

Okazuje się, że szpieg to przede wszystkim człowiek, miewa rodzinę i zupełnie ludzkie problemy. Dlatego uważam, że lektura wspomnień zwyczajnych wypadków z życia człowieka będącego szpiegiem, w zestawieniu z super bohaterami fikcyjnych obrazów, pozwala czytelnikowi zbudować własny obraz tego kim jest szpieg i czym jest zawód, który wykonuje. Mam nadzieję, że Filip Hagenbeck opowie nam jeszcze coś z życia prawdziwego szpiega.

Tytuł: „Zwyczajny szpieg”

Autor: Filip Hagenbeck

Wydawnictwo: Czarna Owca

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.