free web hit counter

„Podróż zimowa” Jaume Cabré

„Podróż zimowa” („Winterreise”) to zbiór opowiadań, który nawiązuje do cyklu pieśni Franza Schuberta o tym samym tytule. Jaume Cabré kolejny raz związuje muzykę z literaturą, wykorzystuje formę wybranego utworu muzycznego, w tym przypadku także przekaz pierwowzoru, i na tej osnowie konstruuje dzieło literackie.

Pere Bros otwiera cykl opowiadań recitalem fortepianowym.

Nie jest szczęśliwy mimo uwielbienia ze strony melomanów, mimo pełnej sali, ponieważ muzyka nie daje mu tego, czego szuka – miłości. Koncert staje się dramatem uczuć, areną samotności człowieka, który mimo niewątpliwego daru nadal pozostaje potwornie nieszczęśliwy, odtrącony i niezrozumiany. Wyrazem jego uczuć i emocji staje się sonata nr 960 Franciszka Schuberta.

Agusti Ardevol nieoczekiwanie zostaje wdowcem.

Po  śmierci żony Agusti odkrywa oszustwo. Z jednej strony prawda podważa sens iluś lat wspólnego, rodzinnego życia. Jednocześnie to wspólne, rodzinne życie było możliwe jedynie dzięki owemu oszustwu. „Testament”, który pozostawiła żona Agustiego trudno ocenić.

Oleguer jest organomistrzem.

Trafia do więzienia w wyniku nieszczęśliwego wypadku, w zasadzie jego życie zakończyło się wraz z zatrzaśniętymi kratami. Pozostaje mu jednak nadzieja, a mianowicie córka, do której pisze listy. W pewnym momencie listy przestają docierać do wiezięnia i Oleguer postanawia uciec, by choć na moment zobaczyć córkę. Kolejny raz to przypadek zadecyduje w jaki sposób potoczą się losy bohatera. Opowiadanie traktuje o tym, że nadzieja choćby nawet obiektywnie śmieszna czy niewarta zachodu, to tak naprawdę jedyne, co nadaje sens trwaniu i każe wierzyć w „szczęście na wyciągnięcie ręki”.

„Dwie minuty”

Tyle potrzeba na wypalenie papierosa. Niby mało, a w tym czasie ktoś zdradza, a inny jest zdradzany. Życie pędzi, a my staramy się wykonać swoje zadania lub uniknąć kary.

„Kurz” każdego dnia pokrywa książki z przepastnej biblioteki Adriana.

Samotnika, którego księgozbiór może przyprawić o zawrót głowy. Są to jednak zapomniane tytuły, stworzone kiedyś w nadziei i w jakimś celu, efekt czyjejś pracy i czasami dzieło życia. Po latach, wiekach, odchodzą w zupełne zapomnienie. Jedynym, który nadaje sens ich powstaniu, jest Adrian. Pomaga mu młoda i piękna Wiktoria, obydwoje spędzają dni pracy na odkurzaniu i katalogowaniu księgozbioru, tymczasem sami pogrążając się w przemijaniu.

„[…] dlaczego kupuje pan książki tego rodzaju?” […] – Robię to w pogodni za mądrością … Mądrość jest nieśmiała i lubi obwarowywać się przeszkodami, żeby tylko zostawiono ją w spokoju. Ja poluję na tę zapoznaną mądrość, która zawsze się ukrywa […] W pozornej przeciętności. [str. 81, 85]

Baruch Anslo występujący także pod nazwą Józef Kohen jest uczniem amsterdamskiego szlifierza diamentów.

Baruch vel Józef zostaje wysłany przez mistrza w podróż, jednak po drodze okazuje się być mordercą i oszustem. Chciałby też zdobyć piękne, diamentowe oczy, ale tym razem przypadek nie jest, aż tak okrutny.

W kolejnym opowiadaniu jak we śnie cofamy się do czasów J. S. Bacha.

Kompozytor miałby na łożu śmierci skomponować utwór oparty na dodekafonicznym motywie. Ostatecznie to obrazoburcze dzieło nie dociera do naszych czasów, a przecież gdyby tylko istniało, mogłoby zmienić dalszy rozwój muzyki. Tymczasem historia potoczyła się zupełnie inaczej, być może z powodu czyjeś nic nie znaczącej obawy. I co by to mogło być, gdyby twórca systemu dur-moll jednym motywem zaprzeczył jego podstawom?

„Pamiętam” to tragiczne opowiadanie o ocaleniu.

Rodzina małego Izaaka ma doskonałą kryjówkę przed nazistami. Jednak przez jego kaszlnięcie, odruch, którego nie był w stanie opanować, rodzina zostaje zdemaskowana i trafia do Treblinki. Tam  Łódzerowie otrzymują okrutną szansę na przetrwanie. I znów coś lub ktoś decyduje o losie. Nawet życie bądź samobójcza śmierć nie są aktami wolnej woli jednostki.

Dalej opowiadania traktują  o przypadkowej śmierci i równie przypadkowym ocaleniu, czy to podczas wojny w Jugosławii czy w trakcie porachunków duchownych mafiosów. Sytuacje prawdopodobne a jednocześnie zatrważające, z uwagi na niewielki wpływ człowieka na to, co go spotyka. W końcu cykl kończy tytułowa „Winterreise”. Narodziny i życie są jak podróż. W jej trakcie mogą zaskoczyć nas różne sytuacje. Nie jesteśmy w stanie  przewidzieć ani przebiegu ani zakończenia podróży. W drodze tak niewiele zależy od nas samych, choć przecież to my wybieramy kierunek naszego przeznaczenia – przynajmniej pozornie. Opowiadania oddają przypadkowość życia, niespełnione uczucia, daremność pewnych poświęceń i ułudę jaką daje miłość i poczucie mocy sprawczej.

„Wtedy zrozumiał, że nie ma dla niego ratunku, że nigdy nie opuści Wiednia, że życie nie jest drogą ani nawet celem, tylko podróżą, i kiedy znikamy, zawsze dzieje się to w jej trakcie, nieważne gdzie. Jego nieszczęście polegało na tym, że przypadła mu w udziale mozolna podróż zimowa, która doszczętnie wyjałowiła mu duszę.” [ str. 271]

 

Tytuł: „Podróż zimowa”

Autor: Jaume Cabré

Tłumaczenie: Anna Sawicka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Share via