free web hit counter

„Odwet” Vincent V. Severski

„Odwet” to drugi tom z serii o krótkich pięcioliterowych tytułach, tym razem skład tajnej grupy Romana Leskiego ulega powiększeniu.

W „Odwecie” powrócił Lutek, małomówny specjals znany nam z serii Nie-, postać, do której nie wiem dlaczego poczułam ogromną sympatią. Podobnie jak do jego żony Ewy, przy czym akurat w jej przypadku wiem za co ją polubiłam. Była zwyczajną-niezwyczajną sekretarkę Sekcji Q, która jako laik i nowicjusz wzięła czynny udział w jednej z akcji „Niepokornych”. Wracając do „Odwetu”, oprócz znanego nam Lutka, do grupy wszedł także policjant, Marek Rodziewicz, dzięki niemu zespół zyskał naprawdę solidne policyjne wsparcie.

Akcja

W Polsce grupa Leskiego otrzymuje dziwne zlecenie od szefa Agencji Wywiadu. Mają sprawdzić wschodzącą gwiazdę polskiej sceny politycznej, bohatera z Iraku i kolegę po fachu, także oficera wywiadu. Ze zrozumiałych powodów zadanie nie spotyka się z entuzjazmem Moniki i Dimy. Mają grzebać w śmieciach, bawić się w obyczajowych detektywów? To nie jest zadanie dla nich.

W tym samym czasie gdzieś w odległym Algierze zostaje zamordowany przedstawiciel Polskiego Koncernu Zbrojeniowego. Okazuje się być nim oficer polskiego wywiadu. Wiemy, że tuż przed śmiercią sfinalizował bardzo dobry kontrakt na zakup polskich pojazdów opancerzonych, a przy tej okazji potwierdził pewną informację. Wszystko przypieczętował wysoką łapówką przekazaną do rąk własnych pewnego wysoko postanowionego algierskiego generała. Aż tu nagle, pojawiło się „nieoczekiwane” – pojęcie zaczerpnięte ze świetnej książki innego rodzimego szpiega Pana Filipa Hagenbecka, ale o nim, a właściwie o jego książce, w którymś z kolejnych moich wpisów.

Wracając do „Odwetu”, mniej więcej w tym samym czasie w stolicy innego kraju na A, w Baku ginie a może umiera, licho wie, inny polski oficer wywiadu. Na tym jednak seria z trupami nie kończy się, bo wkrótce w tajemniczych okolicznościach pewne małżeństwo polskich dyplomatów umiera, zostaje zamordowane a może popełnia samobójstwo rozszerzone? Mieli małżeński problem, rozmawiali, coś się stało i zniknął telefon – oczywiście specjalnie wszystko pomieszałam.

Powróćmy do Polski, a dokładnie do Agencji Wywiadu dokąd spływają depesze na temat dramatycznych wydarzeń. Czuć, że coś się dzieje, ale co lub kto miałby łączyć te wszystkie sprawy i czy w ogóle mają one jakiś wspólny mianownik, tego nie wiadomo. Może jedynie dojmująca muzyka z drugiej części VII Symfonii Bethovena mogłaby być jakąś wskazówką. Kiedy posłuchałam z Leskim tego fragmentu, zresztą po raz enty w życiu, przeszły mnie dreszcze, miałam jak najczarniejsze przeczucia, co do dalszej treści książki.

Oczywiście takie niby zbiegi okoliczności nie mogą ujść uwadze Rosjan

W tym samym czasie polska strona musi wyjaśnić przyczyny tych wszystkich dziwnych przypadków, a jednocześnie zminimalizować ewentualne straty. Na to nakładają się interesy lokalnych władz, a także ludzi o mniej lub bardziej prywatnych motywach działania. Koniec końców czytelnik przytłoczony masą przeróżnych wątków i postaci ma nie lada zagadkę do rozwikłania. Razem z grupą Leskiego musimy jedne historie rozplątać a inne związać na „bagatela” ponad sześciuset stronach.

A na jakie to smaczki natrafiłam w „Odwecie”, oprócz oczywiście wciągającej intrygi?

Może postać Leskiego, który przeżywa młodość w wydaniu dojrzałym? Nie sposób tu nie wspomnieć „Miłość w czasach zarazy” Gabriel Garcia Marqueza. Natomiast Leski ujął mnie swoją nieporadnością, z jednej strony spoczywa na nim wielka odpowiedzialność za życie i powodzenie członków grupy, a z drugiej los podaje mu jak na dłoni trochę dobroci. Leski okazuje się być człowiekiem jak każdy, a jego reakcje rozbrajająco ludzkie, bez cienia kalkulacji i podstępów, prawdziwie nie szpiegowskie.

Z zupełnie osobistych powodów ucieszyłam się, że autor zawarł wątek opieki nad seniorami, co prawda jedynie skrótowo i jako klamrę, ale jestem wdzięczna i za to. Przecież nawet największego twardziela dopada życie.

Wcześniej nie czułam zbytniej sympatii do Moniki, wręcz mnie denerwowała infantylnością swoich problemów, choć ja sama nadal poszukuję samochodu na sklepowym parkingu. Teraz nabrałam do niej ciut sympatii, może przez jej robocze imię, a może przez tak nagle odebraną nadzieję i odchorowane uczucie? W końcu daje to podstawy do tego by uwierzyć narratorowi na słowo, że Monika jest wrażliwcem, co niby widzi niewidzialne i mówi tak, że nic nie pozostaje.

Tytuł: „Odwet”

Autor: Vincent V. Severski

Wydawnictwo: Czarna Owca

 

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Share via