free web hit counter

„Jaśnie Pan” Jaume Cabré

Na ile sprawiedliwość jest sprawiedliwa, a grzech grzechem, i do czego tak naprawdę potrzebna jest prawda? Oto pytania pod przykrywką kryminalnej intrygi w „Jaśnie Pan” Jaume Cabré.

„[…] dla wymiaru sprawiedliwości grzechem jest tylko to, co wypłynęło na światło dzienne. Albo inaczej, grzech istnieje tylko wtedy, gdy zostanie wykryty.” [str. 438]

Jesień roku 1799, w pałacu markiza de Dosrius ma miejsce koncert, w którym uczestniczy towarzyska śmietanka Barcelony. Gwiazdą wieczoru jest francuska śpiewaczka, zwana słowikiem Orleanu. Sopranistka oprócz głosowych posiada także inne walory. Nie dziwi więc, że koncert kończy się w jej sypialni, upojnym tête-à-tête z młodym poetą-muzykiem Andreu. Niestety młodzieniec nie dotrzymuje słowa danego wcześniej innej młodej pannie i podczas spotkania ze słowikiem zdejmuje medalion. Wkrótce przedmiot staje się koronnym dowodem obciążającym poetę, okazuje się bowiem, że śpiewaczka zostaje zamordowana. Podejrzenia padają na Andreu i chłopak wpada w szpony sprawiedliwości, która działa tym bardziej pośpiesznie im więcej ma do ukrycia, oczywiście owa sprawiedliwość. Jedynym ratunkiem Andreu jest jego przyjaciel, który może dać mu alibi, tenże jednak jakby się zapadł pod ziemię.

„[…] czasem człowiek się śmieje, żeby się nie rozpłakać” [str. 55]

Równocześnie do historii Andreu poznajemy losy niejakiego don Rafaela Masso i Pujadesa, cywilnego prezesa Trybunału Królewskiego w Barcelonie.

To człowiek bogaty i wpływowy, do tego swoje stanowisko zawdzięcza całkowicie własnej zaradności.

„Później, z czasem, przekonał się, że to, co w życiu człowieka najbardziej się liczy, to opinia innych; Pan Bóg jest wysoko, niewidoczny. [str. 432]

Oczywiście do Rafael ma swe ułomności, śmieszności, w ukryciu popełnia małe świństewka, ale któż by ich nie miał  i ich nie popełniał przy niedostępnej żonie dewotce…

„Ale natura ludzka ma to do siebie, że rozgrywa miłosną potyczkę bardziej mentalnie niż fizycznie, więc panie komplementowały szacownego kochanka i nie robiły wstrętów, co tam, da się wytrzymać.” [str.144]

Okazuje się jednak, że nasz Jaśnie Pan ma pewien kłopot na sumieniu. Wynik mieszanki wybuchowej jaką dają zdradzone uczucia, wybujałe ego i bardzo silne emocje. „Od czasu do czasu każdy człowiek, choćby najbardziej zrównoważony, ulega porywom” [str.421]. Historię don Rafaela nie znamy od początku, odkrywamy ją powoli, możemy wręcz poczuć do niego pewną sympatię.

„[…] prawda jest taka, że wszystko na tym świecie, nawet ogień, z czasem stygnie, a ziemia kręci się dalej, i nie trzeba sobie tego brać do serca.” [str. 149]

I tyle opisu, który tak naprawdę mąci i bardziej wprowadza w błąd, niż cokolwiek wyjaśnia, ale nie po to powstają blogi, by zastępowały książki. Miłej lektury, bo „Jaśnie Pan” tego wart.

„Choćby nie wiem jak się człowiekowi spieszyło, czas miał czas.” [str. 258]

 

Tytuł: „Jaśnie Pan”

Autor: Jaume Cabré

Tłumaczenie: Anna Sawicka

Wydawnictwo: Wydawnictwo Marginesy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.